• Wstęp

    „Jeśli będziesz chciał założyć własną szkołę walki w Polsce, to możesz posłużyć się moim imieniem.”    Takimi właśnie słowami pożegnał mnie mój Sensei.   Taka propozycja, poprzedzona latami wspólnych treningów, podbudowała mnie bardziej niż najczarniejszy z pasów. Ja miałem jednak inne plany.    Po 5 latach w Anglii, wracałem już do Polski na stałe, jednak najpierw chciałem zrobić mały przystanek – Azję, a dokładniej: Chiny, Hong Kong, Filipiny, Japonie i Tajlandie. Chciałem tam trenować.   Takie marzenie miał chyba każdy, kto kiedykolwiek założył kimono – wyjechać do krajów Dalekiego Wschodu i trenować lokalne Sztuki Walki. Ja to zrobiłem. Ten blog opowida o takiej podróży.    Brzmi ciekawie? Zapraszam do Spisu…