Sztuki walki i samoobrona – jak jest naprawdę?

Sztuki walki i samoobrona

 

No właśnie. Jak to jest z tą samoobroną?

Czy jest możliwe, żeby nauczyć się walczyć tak dobrze, żeby obronić się na ulicy za KAŻDYM razem?

Krótka odpowiedź brzmi: Nie da się. 

Ale sztuki walki i tak mogą Ci pomóc. Jak? O tym dowiesz się z tego artykułu.

 

Sztuki walki i samoobrona – moje doświadczenie

A teraz długa odpowiedź.

Miałem w swoim życiu kilka sytuacji, które mogły skończyć się nieciekawie. 

To wywiązała się szarpanina wśród znajomych, to ktoś uderzył mnie zaczepił na ulicy. Za każdym razem, reakcja mojego organizmu była podobna: najpierw było skupienie na napastniku/niebezpieczeństwie. Działo się to automatycznie. Potem, bicie mojego serca przyspieszało. Jednocześnie – przez zastrzyk adrenaliny – moje nogi i ręce robią się tak miękkie, jakby zostały zrobione z waty.

sztuki walki, ulica, samoobrona,walka

Taki stan nie zdarza mi się na treningu. Na treningu jestem po rozgrzewce, w gronie znajomych. Jestem wypoczęty, w dobrym humorze i nic mi nie grozi. Wiem, że mogę sobie pozwolić na błędy.

 

Na ulicy nie mam tego komfortu. Na ulicy, zapominam 99% tego co umiem. 

 

Sztuki walki i samoobrona – jaka reakcja jest najlepsza?

 

Na pewno czytasz teraz ten artykuł i myślisz sobie “Ja tak nie mam. Jestem zawsze opanowany/a “. Mylisz się. A oto dlaczego.

 

Wszyscy jesteśmy tacy sami – i na niebezpieczeństwo reagujemy stresem. To, jak sobie z nim radzimy zależy od człowieka. Według słynnej teorii mamy 3 sposoby reakcji na stres: walcz, uciekaj, albo stój. W dużym uproszczeniu, ludzie w niebezpieczeństwie reagują na 3 sposoby. Jedni uciekają, inni od razu walczą a jeszcze inni zamierają w bezruchu.

 

Nawet jeśli podejmiesz walkę, nie będziesz walczył/a na 100% możliwości.

 

Dlaczego? Bo adrenalina robi dziwne rzeczy z naszym ciałem. Wyłącza mózg a zostawia te bardziej prymitywne reakcje. Dlatego np. uciekając, biegniemy przed siebie nie patrząc pod nogi. A walcząc, bijemy na oślep.

 

Ale to nie znaczy, że sztuki walki nie pomagają z samoobroną. Pomagają, tylko pośrednio.

 

Jak sztuki walki pomagają z samoobroną

 

Po pierwsze, 1% umiejętności to wcale nie tak mało. Zależy jak dużo umiesz. 

 

Jeśli trenujesz sztuki walki od kilku lat, masz za sobą jakieś sukcesy, może nawet wygrane walki – to 1% z tego to będzie całkiem dużo. W sytuacji stresowej będziesz trzymał/a gardę a bijąc ciosy proste siła będzie szła z bioder. Może nawet będziesz pamiętać żeby ruszać się na nogach. Tylko tyle i aż tyle.

 

Skąd to wiem? Z doświadczenia. I rozmowy z ludźmi ze środowiska.

 

Rory Miller w książce “Meditations on violence” zwraca uwagę, że jest kilka rodzajów przemocy. Jest np. przemoc sportowa – gdy dwóch zawodników walczy ze sobą na ringu. Jest też przemoc kryminalna – gdy ktoś napada na nieznajomego, po to by zabrać jego pieniądze.

bójka, walka, ulica, sztuki walki

Ciekawym rodzajem przemocy jest tzw. “małpi taniec”. Co to takiego? To wszystkie te sytuacje, gdy ktoś chce pokazać jaki jest groźny. Małpi taniec to te wszystkie bójki na dyskotekach i festynach. To trącania łokciami na szkolny korytarzu. To przemoc na pokaz. 

 

Najlepszym sposobem na “małpi taniec”, jest pokazanie jednej stronie, że bójka nie przyniesie im szacunku z zewnątrz. Przykładowo, można powiedzieć coś w stylu: “Popatrz, każdy jest zajęty sobą i nikogo nie obchodzi co się tutaj dzieje”. Dobra samoobrona to deeskalacja konfliktu

 

Jak wykorzystałem trening sztuk walki na ulicy – historia z życia

 

Kiedyś udało mi się zapobiec bójce. Jak? Powiedziałem “Nie chcę się z Tobą bić.” Powoli, bez strachu w głosie, ale też bez rozkazywania. Dołożyłem do tego gest otwartych dłoni – i było po problemie.

sztuki walki, gest, stop, dłoń

 

I tu właśnie przydał mi się trening sztuk walki

Wiedziałem, że gdyby doszło do bójki, to bym sobie dał radę. NIe obchodziło mnie, czy ten drugi też w to wierzył. Nie musiałem mu niczego udowadniać. I mogłem odejść bez wstydu.

 

W ogóle to polecam książkę Rorego Millera “Meditations on violence.” Autor pracuje jako strażnik w więzieniu o zaostrzonym rygorze, a w dodatku ma czarny pas w japońskim Jiu-Jitsu. Zna się na rzeczy i warto go posłuchać.

 

Masz swoje doświadczenia ze samoobroną? Podziel się w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *